Autor: Omar Khan, dyrektor ds. komunikacji i spraw publicznych w High Tide Inc. (HITI)
Pierwszym wyzwaniem stojącym przed nowym premierem nie jest to, czy Wielka Brytania powinna zaakceptować marihuanę. Już to zrobiła.
Mimo trwającego od dziesięcioleci zakazu miliony Brytyjczyków co roku używają marihuany. Pytanie, przed którym stoi rząd Andy’ego Burnhama, brzmi: czy rynek ten powinien nadal funkcjonować w szarej strefie, czy też należy go poddać publicznej regulacji.
Od ponad pół wieku brytyjskie przepisy dotyczące konopi indyjskich obiecują ograniczenie konsumpcji, ochronę młodzieży i poprawę bezpieczeństwa publicznego. Osiągnęły one jednak zaskakująco niewiele. Konopie indyjskie są nadal powszechnie dostępne, nielegalny rynek kwitnie, a konsumenci kupują produkty o nieznanej mocy i jakości.
Burnham zbudował swoją reputację polityczną na tworzeniu polityki opartej na dowodach naukowych. Jako premier może zastosować tę zasadę do jednej z najdłużej utrzymujących się porażek politycznych Wielkiej Brytanii.
Nie jest to argument, że konopie indyjskie są nieszkodliwe. Nadmierne zażywanie wiąże się z realnymi zagrożeniami dla zdrowia, szczególnie w przypadku nastolatków i osób podatnych na psychozy. Jednak właśnie te zagrożenia są powodem, dla którego prohibicja nie ma już sensu.
Prohibicja nie zapobiegła zażywaniu konopi indyjskich. Pozostawiła rynek w rękach nieuregulowanych dostawców. Nielegalni dealerzy nie sprawdzają dokumentów tożsamości, nie badają produktów pod kątem zanieczyszczeń ani nie podają dokładnych informacji o mocy. Nie udzielają żadnych informacji dotyczących zdrowia i nie wnoszą żadnego wkładu do brytyjskiej służby zdrowia (NHS), która leczy skutki problematycznego zażywania.
Regulacja daje rządowi coś, czego zakaz nigdy nie zapewni: kontrolę.
Legalny rynek pozwala na wprowadzanie ograniczeń wiekowych, przeprowadzanie badań laboratoryjnych, stosowanie opakowań zabezpieczonych przed dostępem dzieci, kontrolę reklam oraz umieszczanie jasnych ostrzeżeń zdrowotnych. Umożliwia rządom monitorowanie konsumpcji, edukowanie społeczeństwa oraz interweniowanie, gdy wymagają tego dowody. Takie zabezpieczenia nie istnieją na nielegalnym rynku.
Niektórzy twierdzą, że wystarczy dekryminalizacja. Jest to lepsze rozwiązanie niż karanie osób za posiadanie niewielkich ilości, ale pozostawia produkcję i dystrybucję w rękach nielegalnych podmiotów. Regulacje idą o krok dalej. Ustanawiają one standardy jakości, licencjonowanych sprzedawców detalicznych, opodatkowanie i ochronę konsumentów, jednocześnie odciągając ludzi od nielegalnego rynku.
Na uwagę zasługuje doświadczenie Kanady.
Od czasu legalizacji marihuany do użytku przez osoby dorosłe w 2018 roku Kanada skierowała konsumentów do licencjonowanych sprzedawców detalicznych działających zgodnie z rygorystycznymi standardami federalnymi. Obecnie około trzech czwartych zakupów marihuany odbywa się na legalnym rynku. Legalizacja nie wyeliminowała nielegalnej sprzedaży, ale pokazała, że rządy mogą stopniowo zastępować rynek nieuregulowany rynkiem przejrzystym, odpowiedzialnym i podlegającym demokratycznej kontroli.
CZYTAJ WIĘCEJ…
Istotne są również korzyści fiskalne.
Od czasu legalizacji Kanada wygenerowała miliardy dolarów dochodów podatkowych związanych z konopiami indyjskimi. Wielka Brytania nie powinna postrzegać opodatkowania konopi indyjskich jako panaceum na wszystkie wyzwania stojące przed NHS. Nie powinna jednak również ignorować stałego źródła dochodów, które obecnie pozostaje poza systemem podatkowym.
Rząd Burnhama powinien przeznaczyć część akcyzy z konopi indyjskich na rzecz NHS, pomagając w ten sposób skrócić listy oczekujących, rozszerzyć usługi w zakresie zdrowia psychicznego, zatrudnić pielęgniarki i lekarzy pierwszego kontaktu oraz zainwestować w leczenie uzależnień i diagnostykę nowotworową. Działalność gospodarcza, która obecnie nie przynosi żadnych korzyści społecznych, mogłaby zamiast tego wzmocnić najbardziej cenioną instytucję Wielkiej Brytanii.
Opinia publiczna ewoluowała szybciej niż Westminster. Najnowsze sondaże pokazują, że społeczeństwo brytyjskie jest niemal równo podzielone w kwestii legalizacji, podczas gdy większość opowiada się za mniej represyjnym podejściem do posiadania konopi. Powinno to zachęcić polityków do szczerej dyskusji na temat reformy zamiast bronienia status quo, które zawiodło.
Legalizacja nie powinna oznaczać nieograniczonej komercjalizacji. Wielka Brytania powinna wprowadzić silne zabezpieczenia: rygorystyczny system licencjonowania, niezależne testy produktów, neutralne opakowania, surowe ograniczenia reklamowe, zdecydowane działania przeciwko nielegalnym podmiotom oraz ciągłą edukację na temat zagrożeń związanych z używaniem konopi indyjskich, zwłaszcza wśród młodzieży.
Wybory te powinny opierać się na dowodach, a nie na ideologii.
Zakaz marihuany nie zdołał wyeliminować popytu, chronić konsumentów ani podporządkować ogromnego istniejącego rynku nadzorowi publicznemu. Wybór nie polega już na tym, czy używać marihuany, czy nie. Miliony Brytyjczyków podjęły już tę decyzję.
Prawdziwy wybór dotyczy wyboru między chaosem a kontrolą.
Wielka Brytania przez dziesięciolecia pozwalała na rozkwit nielegalnego rynku, udając jednocześnie, że zakaz działa. Nadszedł czas, aby zastąpić ten nieudany eksperyment systemem regulowanym, który chroni zdrowie publiczne, osłabia nielegalny rynek i generuje dochody dla brytyjskiej służby zdrowia (NHS).
Właśnie taką reformę opartą na dowodach naukowych nowy rząd powinien być gotów przeprowadzić.
Autor: Omar Khan, dyrektor ds. komunikacji i spraw publicznych w High Tide Inc. (HITI)
Pierwszym wyzwaniem stojącym przed nowym premierem nie jest to, czy Wielka Brytania powinna zaakceptować marihuanę. Już to zrobiła.
Mimo trwającego od dziesięcioleci zakazu miliony Brytyjczyków co roku używają marihuany. Pytanie, przed którym stoi rząd Andy’ego Burnhama, brzmi: czy rynek ten powinien nadal funkcjonować w szarej strefie, czy też należy go poddać publicznej regulacji.
Od ponad pół wieku brytyjskie przepisy dotyczące konopi indyjskich obiecują ograniczenie konsumpcji, ochronę młodzieży i poprawę bezpieczeństwa publicznego. Osiągnęły one jednak zaskakująco niewiele. Konopie indyjskie są nadal powszechnie dostępne, nielegalny rynek kwitnie, a konsumenci kupują produkty o nieznanej mocy i jakości.
Burnham zbudował swoją reputację polityczną na tworzeniu polityki opartej na dowodach naukowych. Jako premier może zastosować tę zasadę do jednej z najdłużej utrzymujących się porażek politycznych Wielkiej Brytanii.
Nie jest to argument, że konopie indyjskie są nieszkodliwe. Nadmierne zażywanie wiąże się z realnymi zagrożeniami dla zdrowia, szczególnie w przypadku nastolatków i osób podatnych na psychozy. Jednak właśnie te zagrożenia są powodem, dla którego prohibicja nie ma już sensu.
Prohibicja nie zapobiegła zażywaniu konopi indyjskich. Pozostawiła rynek w rękach nieuregulowanych dostawców. Nielegalni dealerzy nie sprawdzają dokumentów tożsamości, nie badają produktów pod kątem zanieczyszczeń ani nie podają dokładnych informacji o mocy. Nie udzielają żadnych informacji dotyczących zdrowia i nie wnoszą żadnego wkładu do brytyjskiej służby zdrowia (NHS), która leczy skutki problematycznego zażywania.
Regulacja daje rządowi coś, czego zakaz nigdy nie zapewni: kontrolę.
Legalny rynek pozwala na wprowadzanie ograniczeń wiekowych, przeprowadzanie badań laboratoryjnych, stosowanie opakowań zabezpieczonych przed dostępem dzieci, kontrolę reklam oraz umieszczanie jasnych ostrzeżeń zdrowotnych. Umożliwia rządom monitorowanie konsumpcji, edukowanie społeczeństwa oraz interweniowanie, gdy wymagają tego dowody. Takie zabezpieczenia nie istnieją na nielegalnym rynku.
Niektórzy twierdzą, że wystarczy dekryminalizacja. Jest to lepsze rozwiązanie niż karanie osób za posiadanie niewielkich ilości, ale pozostawia produkcję i dystrybucję w rękach nielegalnych podmiotów. Regulacje idą o krok dalej. Ustanawiają one standardy jakości, licencjonowanych sprzedawców detalicznych, opodatkowanie i ochronę konsumentów, jednocześnie odciągając ludzi od nielegalnego rynku.
Na uwagę zasługuje doświadczenie Kanady.
Od czasu legalizacji marihuany do użytku przez osoby dorosłe w 2018 roku Kanada skierowała konsumentów do licencjonowanych sprzedawców detalicznych działających zgodnie z rygorystycznymi standardami federalnymi. Obecnie około trzech czwartych zakupów marihuany odbywa się na legalnym rynku. Legalizacja nie wyeliminowała nielegalnej sprzedaży, ale pokazała, że rządy mogą stopniowo zastępować rynek nieuregulowany rynkiem przejrzystym, odpowiedzialnym i podlegającym demokratycznej kontroli.
CZYTAJ WIĘCEJ…
Istotne są również korzyści fiskalne.
Od czasu legalizacji Kanada wygenerowała miliardy dolarów dochodów podatkowych związanych z konopiami indyjskimi. Wielka Brytania nie powinna postrzegać opodatkowania konopi indyjskich jako panaceum na wszystkie wyzwania stojące przed NHS. Nie powinna jednak również ignorować stałego źródła dochodów, które obecnie pozostaje poza systemem podatkowym.
Rząd Burnhama powinien przeznaczyć część akcyzy z konopi indyjskich na rzecz NHS, pomagając w ten sposób skrócić listy oczekujących, rozszerzyć usługi w zakresie zdrowia psychicznego, zatrudnić pielęgniarki i lekarzy pierwszego kontaktu oraz zainwestować w leczenie uzależnień i diagnostykę nowotworową. Działalność gospodarcza, która obecnie nie przynosi żadnych korzyści społecznych, mogłaby zamiast tego wzmocnić najbardziej cenioną instytucję Wielkiej Brytanii.
Opinia publiczna ewoluowała szybciej niż Westminster. Najnowsze sondaże pokazują, że społeczeństwo brytyjskie jest niemal równo podzielone w kwestii legalizacji, podczas gdy większość opowiada się za mniej represyjnym podejściem do posiadania konopi. Powinno to zachęcić polityków do szczerej dyskusji na temat reformy zamiast bronienia status quo, które zawiodło.
Legalizacja nie powinna oznaczać nieograniczonej komercjalizacji. Wielka Brytania powinna wprowadzić silne zabezpieczenia: rygorystyczny system licencjonowania, niezależne testy produktów, neutralne opakowania, surowe ograniczenia reklamowe, zdecydowane działania przeciwko nielegalnym podmiotom oraz ciągłą edukację na temat zagrożeń związanych z używaniem konopi indyjskich, zwłaszcza wśród młodzieży.
Wybory te powinny opierać się na dowodach, a nie na ideologii.
Zakaz marihuany nie zdołał wyeliminować popytu, chronić konsumentów ani podporządkować ogromnego istniejącego rynku nadzorowi publicznemu. Wybór nie polega już na tym, czy używać marihuany, czy nie. Miliony Brytyjczyków podjęły już tę decyzję.
Prawdziwy wybór dotyczy wyboru między chaosem a kontrolą.
Wielka Brytania przez dziesięciolecia pozwalała na rozkwit nielegalnego rynku, udając jednocześnie, że zakaz działa. Nadszedł czas, aby zastąpić ten nieudany eksperyment systemem regulowanym, który chroni zdrowie publiczne, osłabia nielegalny rynek i generuje dochody dla brytyjskiej służby zdrowia (NHS).
Właśnie taką reformę opartą na dowodach naukowych nowy rząd powinien być gotów przeprowadzić.
Cannabis Law Resources for Poland
Discover essential legal information about the cultivation of cannabis, its sale, and regulations governing medical products in Poland. You can use these resources to learn about the requirements for certification, permissions and compliance.
-
Polish News Registration and Interests of Cannabis Businesses
-
Permissions for Cannabis Sales in Poland
-
Authorization for Importing or Manufacturing Medical Products
-
Permission for Manufacturing or Importing Medical Products
-
Certificate of Good Manufacturing Practices (GMP)
-
Registration of Medical Products in Poland





