W zeszłym tygodniu rząd Hiszpanii zatwierdził projekt ustawy tytoniowej, w której ani razu nie wspomniano o konopiach indyjskich, a która jednak może zniweczyć codzienną działalność prężnie działających w kraju klubów konopnych.
21 lipca 2026 r. Rada Ministrów zatwierdziła projekt ustawy zmieniającej ustawę nr 28/2005, regulującą przepisy dotyczące palenia, i przekazała go do Kongresu Deputowanych.
Wśród przepisów dotyczących palenia i wapowania w miejscach publicznych, takich jak plaże i tarasy barów, tekst znosi wyłączenie dotyczące prywatnych klubów dla palaczy, które od dawna służyło jako uzasadnienie dla konsumpcji na terenie tych obiektów, poddając tzw. „ziołowe produkty do palenia” tym samym regulacjom, co tytoń.
Według danych przytoczonych w niedawno opublikowanym raporcie serwisu cannabicultor.com, w szczytowym okresie rozwoju sektora pod koniec pierwszej połowy lat 2010. w Hiszpanii działało od 800 do 1000 klubów konopnych, co czyniło tę sieć największą tego typu w Europie.
Ponieważ kluby te działają już na wąskiej i często kwestionowanej podstawie prawnej, odebranie im ochrony, na której opierają się w zakresie konsumpcji na miejscu, zagroziłoby samemu powodowi, dla którego tak wielu Hiszpanów zostaje ich członkami.
Ukryte zagrożenie
Hiszpańskie kluby konopne nigdy nie miały własnych, dedykowanych ram prawnych. Zamiast tego opierały się na kombinacji przepisów prawnych, które zapewniały im ochronę.
Pierwszym z nich jest doktryna prawa karnego dotycząca „wspólnego spożywania”, zgodnie z którą zamknięta grupa osób dorosłych uprawiająca i dzieląca się między sobą konopiami indyjskimi może nie podlegać przepisom dotyczącym handlu narkotykami.
Drugim, mniej widocznym wsparciem są przepisy dotyczące tytoniu Ustawa nr 28/2005. Wprowadzona w ramach reformy z 2010 r. zawiera ona przepis zwalniający legalnie utworzone prywatne kluby palaczy z zakazu palenia w pomieszczeniach zamkniętych , o ile ma to miejsce na ich własnym terenie prywatnym i obecni są wyłącznie członkowie.
Ten drugi przepis został obecnie całkowicie usunięty. W uzasadnieniu do projektu ustawy wyraźnie stwierdzono zniesienie „specjalnego wyłączenia, z którego korzystały prywatne kluby palaczy”.
Oprócz zniesienia tego wyłączenia ten sam projekt ustawy rozszerza przepisy dotyczące zakazu palenia oraz kontroli produktów na „produkty ziołowe przeznaczone do palenia, wapowania lub wdychania” – kategorię, która wyraźnie obejmuje konopie indyjskie, nie wymieniając ich jednak bezpośrednio.
CZYTAJ WIĘCEJ…
W związku z tym nie tylko palenie w prywatnych klubach konopnych jest obecnie zabronione, ale „produkty ziołowe” podlegają teraz tym samym przepisom co tytoń, co oznacza, że palenie w jakiejkolwiek wspólnej przestrzeni zamkniętej podlega przepisom dotyczącym zakazu palenia opracowanym dla papierosów, niezależnie od tego, co doktryna wspólnego spożycia nadal mówi na temat uprawy i dzielenia się.
Rząd słusznie ujął tę reformę w kontekście zdrowia publicznego. Minister zdrowia Mónica García, która od momentu objęcia stanowiska jest orędowniczką długo opóźnionego ramowego projektu dotyczącego marihuany medycznej w Hiszpanii, określiła palenie jako „główny czynnik ryzyka, którego można uniknąć”.
Przedstawiając projekt ustawy, minister zwróciła uwagę, że tytoń powoduje w Hiszpanii 50 000 zgonów rocznie, a także oszacowała, że dzięki reformie roczne oszczędności w sektorze zdrowia wyniosą od 100 mln do 200 mln euro.
Komunikaty ministerstwa oraz relacje w mediach głównego nurtu skupiały się niemal wyłącznie na najważniejszych zmianach, w tym na zakazie palenia na plażach i tarasach, zakazie używania tytoniu przez osoby poniżej 18. roku życia oraz ograniczeniu sprzedaży e-papierosów do specjalistycznych sklepów. Zniesienie wyjątku dotyczącego prywatnych klubów pojawiło się jako pojedyncza wzmianka w relacjach zdominowanych przez zdjęcia opalających się osób i e-papierosów.
Enrique Dorta, rzecznik prasowy serwisu cannabicultor.com – portalu poświęconego sektorowi uprawy konopi, który niedawno opublikował raport na temat hiszpańskich klubów społecznych – powiedział MEDCAN24 , że projekt ustawy jest „ważniejszy, niż sektor dotychczas publicznie przyznawał”.
Jak twierdzi, kiedy przeprowadził ankietę wśród właścicieli klubów, nikt z nich nie zdawał sobie sprawy, że ustawa w ogóle ich dotyczy; większość uznała ją za przepis dotyczący palenia w miejscach publicznych.
„Ta luka w świadomości sama w sobie stanowi część problemu” – powiedział Dorta.
„Niespójność strukturalna”
W raporcie Cannabicultor argumentuje się, że ostatnim brakującym elementem podstawowej normalizacji jest art. 36.16 ustawy organicznej nr 4/2015, czyli ustawy o bezpieczeństwie obywateli znanej jako „Ley Mordaza”.
Obecnie spożywanie i uprawa konopi indyjskich we własnym domu nie podlega żadnym sankcjom, ale zgodnie z tą ustawą posiadanie nawet niewielkiej ilości konopi indyjskich w miejscu publicznym może skutkować grzywną w wysokości od 601 do 30 000 euro.
Zauważa on, że nowa ustawa tytoniowa odzwierciedla „tę samą strukturalną niespójność”, co powyższa: „Ustawa tytoniowa grozi dalszym osłabieniem i tak już kruchej osłony prawnej, z której kluby korzystały w celu zbiorowego spożywania, podczas gdy przepis 36.16 nadal karze indywidualnego konsumenta na ulicy”.
Według konfederacji klubów ConFAC osoby używające narkotyków stanowiły w 2023 r. 74% wszystkich sankcji nałożonych na mocy „Ley Mordaza”, generując dla państwa ponad 130 mln euro – kwota ta nie obejmuje Katalonii i Nawary.
W Kongresie rozpatrywana jest już reforma art. 36.16, uzgodniona między EH Bildu a partnerami rządowymi, która obniżyłaby rangę publicznego posiadania do wykroczenia o niewielkiej wadze, za które groziłaby grzywna w wysokości co najmniej 100 euro.
Zbudowane na niepewnym gruncie
Dla społeczności hiszpańskich klubów konopnych groźby represji nie są niczym nowym. W artykule opublikowanym w International Journal of Drug Policy w lutym 2026 r. naukowcy z Uniwersytetu w Granadzie prześledzili rozwój i upadek tych klubów na podstawie prawie 300 orzeczeń sądowych.
Kontrowersyjna legalność w zdecentralizowanym systemie zarządzania podsumowuje ten ruch jako „tymczasowy kompromis instytucjonalny”, ukształtowany raczej przez spory sądowe niż przez odgórne ustawodawstwo.
Hiszpańskie kluby istniały nieoficjalnie już od dawna, ale model ten szybko się rozprzestrzenił na początku lat 2010. W Katalonii zarejestrowano 72 nowe kluby w 2012 r. i 164 w 2013 r., dzięki czemu w regionie działało wówczas łącznie 268 klubów, z czego ponad 100 w Barcelonie, a ich łączne roczne przychody szacowano na około 60 mln euro. Liczba rejestracji osiągnęła szczyt w następnym roku, kiedy to w 2014 r. zarejestrowano kolejne 227 klubów.
Nieuchronnie zwróciło to uwagę władz państwowych. Od końca 2015 roku Sąd Najwyższy wydał serię restrykcyjnych orzeczeń, które niemal całkowicie ograniczyły działalność w ramach „wspólnej konsumpcji”. Regionalne próby wprowadzenia odpowiednich regulacji prawnych w Nawarrze i Katalonii zostały unieważnione przez Trybunał Konstytucyjny w 2017 i 2018 roku.
Ostatecznie pokazuje to, że każde dotychczasowe zagrożenie egzystencjalne dla hiszpańskiego ruchu klubów społecznych – już i tak budzącego kontrowersje prawne – wynikało z orzeczeń sądowych.
Natomiast ustawa tytoniowa ograniczyłaby ich działalność poprzez przepisy krajowe. Jest to akt prawny, który ma jednolite zastosowanie i wchodzi w życie w ustalonym terminie, bez niejasności wynikających z rozpatrywania poszczególnych przypadków, które przez lata pozwalały klubom na dalsze funkcjonowanie.
Ministerstwo Zdrowia spodziewa się, że ustawa zostanie przyjęta przed zakończeniem kadencji parlamentu, co oznacza, że wejdzie w życie 20 dni po opublikowaniu w Boletín Oficial del Estado, z dwumiesięcznym okresem karencji na dostosowanie oznakowania.
W zeszłym tygodniu rząd Hiszpanii zatwierdził projekt ustawy tytoniowej, w której ani razu nie wspomniano o konopiach indyjskich, a która jednak może zniweczyć codzienną działalność prężnie działających w kraju klubów konopnych.
21 lipca 2026 r. Rada Ministrów zatwierdziła projekt ustawy zmieniającej ustawę nr 28/2005, regulującą przepisy dotyczące palenia, i przekazała go do Kongresu Deputowanych.
Wśród przepisów dotyczących palenia i wapowania w miejscach publicznych, takich jak plaże i tarasy barów, tekst znosi wyłączenie dotyczące prywatnych klubów dla palaczy, które od dawna służyło jako uzasadnienie dla konsumpcji na terenie tych obiektów, poddając tzw. „ziołowe produkty do palenia” tym samym regulacjom, co tytoń.
Według danych przytoczonych w niedawno opublikowanym raporcie serwisu cannabicultor.com, w szczytowym okresie rozwoju sektora pod koniec pierwszej połowy lat 2010. w Hiszpanii działało od 800 do 1000 klubów konopnych, co czyniło tę sieć największą tego typu w Europie.
Ponieważ kluby te działają już na wąskiej i często kwestionowanej podstawie prawnej, odebranie im ochrony, na której opierają się w zakresie konsumpcji na miejscu, zagroziłoby samemu powodowi, dla którego tak wielu Hiszpanów zostaje ich członkami.
Ukryte zagrożenie
Hiszpańskie kluby konopne nigdy nie miały własnych, dedykowanych ram prawnych. Zamiast tego opierały się na kombinacji przepisów prawnych, które zapewniały im ochronę.
Pierwszym z nich jest doktryna prawa karnego dotycząca „wspólnego spożywania”, zgodnie z którą zamknięta grupa osób dorosłych uprawiająca i dzieląca się między sobą konopiami indyjskimi może nie podlegać przepisom dotyczącym handlu narkotykami.
Drugim, mniej widocznym wsparciem są przepisy dotyczące tytoniu Ustawa nr 28/2005. Wprowadzona w ramach reformy z 2010 r. zawiera ona przepis zwalniający legalnie utworzone prywatne kluby palaczy z zakazu palenia w pomieszczeniach zamkniętych , o ile ma to miejsce na ich własnym terenie prywatnym i obecni są wyłącznie członkowie.
Ten drugi przepis został obecnie całkowicie usunięty. W uzasadnieniu do projektu ustawy wyraźnie stwierdzono zniesienie „specjalnego wyłączenia, z którego korzystały prywatne kluby palaczy”.
Oprócz zniesienia tego wyłączenia ten sam projekt ustawy rozszerza przepisy dotyczące zakazu palenia oraz kontroli produktów na „produkty ziołowe przeznaczone do palenia, wapowania lub wdychania” – kategorię, która wyraźnie obejmuje konopie indyjskie, nie wymieniając ich jednak bezpośrednio.
CZYTAJ WIĘCEJ…
W związku z tym nie tylko palenie w prywatnych klubach konopnych jest obecnie zabronione, ale „produkty ziołowe” podlegają teraz tym samym przepisom co tytoń, co oznacza, że palenie w jakiejkolwiek wspólnej przestrzeni zamkniętej podlega przepisom dotyczącym zakazu palenia opracowanym dla papierosów, niezależnie od tego, co doktryna wspólnego spożycia nadal mówi na temat uprawy i dzielenia się.
Rząd słusznie ujął tę reformę w kontekście zdrowia publicznego. Minister zdrowia Mónica García, która od momentu objęcia stanowiska jest orędowniczką długo opóźnionego ramowego projektu dotyczącego marihuany medycznej w Hiszpanii, określiła palenie jako „główny czynnik ryzyka, którego można uniknąć”.
Przedstawiając projekt ustawy, minister zwróciła uwagę, że tytoń powoduje w Hiszpanii 50 000 zgonów rocznie, a także oszacowała, że dzięki reformie roczne oszczędności w sektorze zdrowia wyniosą od 100 mln do 200 mln euro.
Komunikaty ministerstwa oraz relacje w mediach głównego nurtu skupiały się niemal wyłącznie na najważniejszych zmianach, w tym na zakazie palenia na plażach i tarasach, zakazie używania tytoniu przez osoby poniżej 18. roku życia oraz ograniczeniu sprzedaży e-papierosów do specjalistycznych sklepów. Zniesienie wyjątku dotyczącego prywatnych klubów pojawiło się jako pojedyncza wzmianka w relacjach zdominowanych przez zdjęcia opalających się osób i e-papierosów.
Enrique Dorta, rzecznik prasowy serwisu cannabicultor.com – portalu poświęconego sektorowi uprawy konopi, który niedawno opublikował raport na temat hiszpańskich klubów społecznych – powiedział MEDCAN24 , że projekt ustawy jest „ważniejszy, niż sektor dotychczas publicznie przyznawał”.
Jak twierdzi, kiedy przeprowadził ankietę wśród właścicieli klubów, nikt z nich nie zdawał sobie sprawy, że ustawa w ogóle ich dotyczy; większość uznała ją za przepis dotyczący palenia w miejscach publicznych.
„Ta luka w świadomości sama w sobie stanowi część problemu” – powiedział Dorta.
„Niespójność strukturalna”
W raporcie Cannabicultor argumentuje się, że ostatnim brakującym elementem podstawowej normalizacji jest art. 36.16 ustawy organicznej nr 4/2015, czyli ustawy o bezpieczeństwie obywateli znanej jako „Ley Mordaza”.
Obecnie spożywanie i uprawa konopi indyjskich we własnym domu nie podlega żadnym sankcjom, ale zgodnie z tą ustawą posiadanie nawet niewielkiej ilości konopi indyjskich w miejscu publicznym może skutkować grzywną w wysokości od 601 do 30 000 euro.
Zauważa on, że nowa ustawa tytoniowa odzwierciedla „tę samą strukturalną niespójność”, co powyższa: „Ustawa tytoniowa grozi dalszym osłabieniem i tak już kruchej osłony prawnej, z której kluby korzystały w celu zbiorowego spożywania, podczas gdy przepis 36.16 nadal karze indywidualnego konsumenta na ulicy”.
Według konfederacji klubów ConFAC osoby używające narkotyków stanowiły w 2023 r. 74% wszystkich sankcji nałożonych na mocy „Ley Mordaza”, generując dla państwa ponad 130 mln euro – kwota ta nie obejmuje Katalonii i Nawary.
W Kongresie rozpatrywana jest już reforma art. 36.16, uzgodniona między EH Bildu a partnerami rządowymi, która obniżyłaby rangę publicznego posiadania do wykroczenia o niewielkiej wadze, za które groziłaby grzywna w wysokości co najmniej 100 euro.
Zbudowane na niepewnym gruncie
Dla społeczności hiszpańskich klubów konopnych groźby represji nie są niczym nowym. W artykule opublikowanym w International Journal of Drug Policy w lutym 2026 r. naukowcy z Uniwersytetu w Granadzie prześledzili rozwój i upadek tych klubów na podstawie prawie 300 orzeczeń sądowych.
Kontrowersyjna legalność w zdecentralizowanym systemie zarządzania podsumowuje ten ruch jako „tymczasowy kompromis instytucjonalny”, ukształtowany raczej przez spory sądowe niż przez odgórne ustawodawstwo.
Hiszpańskie kluby istniały nieoficjalnie już od dawna, ale model ten szybko się rozprzestrzenił na początku lat 2010. W Katalonii zarejestrowano 72 nowe kluby w 2012 r. i 164 w 2013 r., dzięki czemu w regionie działało wówczas łącznie 268 klubów, z czego ponad 100 w Barcelonie, a ich łączne roczne przychody szacowano na około 60 mln euro. Liczba rejestracji osiągnęła szczyt w następnym roku, kiedy to w 2014 r. zarejestrowano kolejne 227 klubów.
Nieuchronnie zwróciło to uwagę władz państwowych. Od końca 2015 roku Sąd Najwyższy wydał serię restrykcyjnych orzeczeń, które niemal całkowicie ograniczyły działalność w ramach „wspólnej konsumpcji”. Regionalne próby wprowadzenia odpowiednich regulacji prawnych w Nawarrze i Katalonii zostały unieważnione przez Trybunał Konstytucyjny w 2017 i 2018 roku.
Ostatecznie pokazuje to, że każde dotychczasowe zagrożenie egzystencjalne dla hiszpańskiego ruchu klubów społecznych – już i tak budzącego kontrowersje prawne – wynikało z orzeczeń sądowych.
Natomiast ustawa tytoniowa ograniczyłaby ich działalność poprzez przepisy krajowe. Jest to akt prawny, który ma jednolite zastosowanie i wchodzi w życie w ustalonym terminie, bez niejasności wynikających z rozpatrywania poszczególnych przypadków, które przez lata pozwalały klubom na dalsze funkcjonowanie.
Ministerstwo Zdrowia spodziewa się, że ustawa zostanie przyjęta przed zakończeniem kadencji parlamentu, co oznacza, że wejdzie w życie 20 dni po opublikowaniu w Boletín Oficial del Estado, z dwumiesięcznym okresem karencji na dostosowanie oznakowania.
Cannabis Law Resources for Poland
Browse essential legal pages on cannabis sales and cultivation in Poland. You can use these resources to learn about the requirements for certifications, permissions and compliance.
-
Polish News Registration and Interests of Cannabis Businesses
-
Permissions for Cannabis Sales in Poland
-
Authorization for Importing or Manufacturing Medical Products
-
Permission for Manufacturing or Importing Medical Products
-
Certificate of Good Manufacturing Practices (GMP)
-
Registration of Medical Products in Poland





