20.9 C
Warsaw
Wednesday, July 22, 2026
spot_imgspot_img

Top 5 This Week

spot_img

Related Posts

Pacjenci na pierwszym miejscu: czego nauczyło mnie szkolenie policyjne na temat marihuany medycznej

spot_imgspot_img
Credit: Getty Images

W związku z nowymi wytycznymi krajowymi, które nakazują funkcjonariuszom traktowanie osób używających marihuany medycznej przede wszystkim jako pacjentów, James Duckenfield, dyrektor generalny firmy Glass Pharms, zastanawia się nad tym, czego nauczyło go szkolenie sił policyjnych na temat rozbieżności między prawem a powszechnym rozumieniem sytuacji prawnej oraz w jaki sposób cała branża może pomóc w jej zniwelowaniu.

Chociaż głęboko zakorzenione piętno związane z marihuaną medyczną w Wielkiej Brytanii powoli zanika, a zrozumienie przepisów i regulacji rośnie z miesiąca na miesiąc, myślę, że można śmiało powiedzieć, iż jest jeszcze miejsce na dalsze zmiany. Nawet teraz, ponad siedem lat po zmianie przepisów, słyszę o pacjentach posiadających legalną receptę, którzy muszą zmierzyć się z trudnymi rozmowami (lub czymś gorszym) z policją.

Pacjenci ci zazwyczaj przestrzegają wszystkich obowiązujących zasad: przewożą legalnie przepisane konopie medyczne w oryginalnym opakowaniu, mogą mieć przy sobie kopię recepty, a mimo to są traktowani bardziej jak podejrzani niż pacjenci.

Czy to wielka niespodzianka?

Nie, jeśli weźmie się pod uwagę, jak traktowano konopie indyjskie przez ostatnie około 100 lat – nie tylko tutaj, w Wielkiej Brytanii, ale w znacznej części świata. Czasy jednak się zmieniły, a wraz z nimi musi nastąpić zmiana w postrzeganiu i traktowaniu pacjentów, którym przepisano ten lek, przez osoby, z którymi stykają się podczas przenoszenia swojego leku.

Nowy kamień milowy w brytyjskiej policji

Przynajmniej na szczeblu krajowym nastąpił pewien realny postęp.

Nowe wytyczne dla funkcjonariuszy dotyczące marihuany medycznej, przygotowane przez Stowarzyszenie Policyjnych Oficerów Łącznikowych ds. Substancji Kontrolowanych i zatwierdzone przez Krajową Radę Szefów Policji, określają rozsądną zasadę nadrzędną: osoba przyłapana na posiadaniu marihuany w opakowaniu klinicznym powinna być traktowana jako pacjent, dopóki nie zostanie udowodnione, że jest inaczej.

To wielki krok naprzód, ale dokument zatwierdzony przez Krajową Radę Komendantów Policji nie zmienia automatycznie tego, co faktycznie spotyka legalnego pacjenta w przypadku kontroli drogowej. Polityka może mieć charakter ogólnokrajowy, podczas gdy jej zrozumienie pozostaje niejednolite – i mniej więcej w takiej sytuacji się obecnie znajdujemy: zasada została uzgodniona, ale informacja o niej nie dotarła jeszcze do wszystkich funkcjonariuszy na każdej zmianie.

Właśnie w tej luce pojawia się szkolenie, które wraz z niektórymi moimi współpracownikami prowadzimy dla służb policyjnych.

Szkolenie funkcjonariuszy i czerpanie wiedzy od nich

Wszystko zaczęło się, gdy Nick Burnett z Devon i Kornwalii zaprosił nas do poprowadzenia sesji szkoleniowej dla swoich funkcjonariuszy. Wkrótce dołączyły do niego inne jednostki policji. Sesje te odbywały się w samej siedzibie Glass Pharms, dzięki czemu uczestniczący w nich funkcjonariusze mogli na własne oczy zobaczyć w pełni licencjonowany i legalny zakład produkujący marihuanę medyczną: jak faktycznie przebiega proces uprawy, jakie środki bezpieczeństwa i ochrony są stosowane oraz jakie standardy obowiązują w całej działalności.

Na pierwsze z tych spotkań udałem się, nie wiedząc dokładnie, czego się spodziewać, poza pewnym sceptycyzmem ze strony służb.

To, co zastałem, było niemal całkowitym przeciwieństwem.

Stworzenie firmy Glass Pharms zapewniło zespołowi i mnie dogłębną praktyczną wiedzę na temat przepisów dotyczących substancji kontrolowanych, samej uprawy, a w moim przypadku – chemiczne zrozumienie zachowania tych związków. To połączenie okazało się przydatne dla funkcjonariuszy, którzy w większości po prostu nie otrzymali wcześniej tych informacji.

Sesje te stanowiły okazję do wypełnienia tej luki w spokojnej atmosferze, bez presji związanej z rzeczywistą sytuacją.

Jedną z rzeczy, która nieustannie mnie uderzała, było podejście policji podczas naszych szkoleń. Nie dało się dostrzec żadnej wrogości wobec konopi indyjskich jako leku ani chęci traktowania osób chorych jak przestępców. Chcieli sami przestrzegać prawa, prawidłowo je egzekwować na ulicach i postępować właściwie wobec pacjentów. Nie brakowało im dobrej woli, ale informacji.

Kilku funkcjonariuszy było zaskoczonych, dowiadując się, że recepta może obejmować kwiaty konopi, a nie tylko oleje lub kapsułki, ale szczerze mówiąc, większość z nich nie była tym zaskoczona. Łączyło ich jedno praktyczne pytanie, zadawane w takiej czy innej formie podczas każdej sesji: „Jak podczas patrolu możemy szybko i sprawiedliwie odróżnić legalny produkt medyczny od nielegalnej marihuany z ulicy?”

Rola szeroko pojętej branży

To właśnie w kwestii tego, jak na pierwszy rzut oka odróżnić marihuanę medyczną od nielegalnej, my wszyscy mamy do odegrania swoją rolę.

Funkcjonariusze, z którymi się spotkałem, pozytywnie zareagowali na charakterystyczne opakowania produktów medycznych, a w szczególności na nasze własne, zapieczętowane aluminiowe puszki. Zapieczętowaną puszkę z wyraźną etykietą dozującą trudno pomylić z torebką marihuany z ulicznego handlu, a kilku z nich stwierdziło, że z zadowoleniem przyjęliby, gdyby coś takiego stało się standardem w całej branży. Nieczęsto zdarza się, by producent, pacjent i funkcjonariusz policji chcieli tego samego, ale w tej kwestii tak właśnie jest.

Potrzebne nam ramy już istnieją. Teraz należy sprawić, by działały, i pomóc wszystkim działającym w ich obrębie – zarówno lekarzom przepisującym, pacjentom, jak i funkcjonariuszom policji – działać w oparciu o jasne wytyczne, a nie domysły.

Legalizacja była pierwszym krokiem. Teraz naszym zadaniem jest sprawienie, by system działał, oraz zapewnienie, że wszystkie zainteresowane strony naprawdę rozumieją, jak ma on funkcjonować.



W związku z nowymi wytycznymi krajowymi, które nakazują funkcjonariuszom traktowanie osób używających marihuany medycznej przede wszystkim jako pacjentów, James Duckenfield, dyrektor generalny firmy Glass Pharms, zastanawia się nad tym, czego nauczyło go szkolenie sił policyjnych na temat rozbieżności między prawem a powszechnym rozumieniem sytuacji prawnej oraz w jaki sposób cała branża może pomóc w jej zniwelowaniu.

Chociaż głęboko zakorzenione piętno związane z marihuaną medyczną w Wielkiej Brytanii powoli zanika, a zrozumienie przepisów i regulacji rośnie z miesiąca na miesiąc, myślę, że można śmiało powiedzieć, iż jest jeszcze miejsce na dalsze zmiany. Nawet teraz, ponad siedem lat po zmianie przepisów, słyszę o pacjentach posiadających legalną receptę, którzy muszą zmierzyć się z trudnymi rozmowami (lub czymś gorszym) z policją.

Pacjenci ci zazwyczaj przestrzegają wszystkich obowiązujących zasad: przewożą legalnie przepisane konopie medyczne w oryginalnym opakowaniu, mogą mieć przy sobie kopię recepty, a mimo to są traktowani bardziej jak podejrzani niż pacjenci.

Czy to wielka niespodzianka?

Nie, jeśli weźmie się pod uwagę, jak traktowano konopie indyjskie przez ostatnie około 100 lat – nie tylko tutaj, w Wielkiej Brytanii, ale w znacznej części świata. Czasy jednak się zmieniły, a wraz z nimi musi nastąpić zmiana w postrzeganiu i traktowaniu pacjentów, którym przepisano ten lek, przez osoby, z którymi stykają się podczas przenoszenia swojego leku.

Nowy kamień milowy w brytyjskiej policji

Przynajmniej na szczeblu krajowym nastąpił pewien realny postęp.

Nowe wytyczne dla funkcjonariuszy dotyczące marihuany medycznej, przygotowane przez Stowarzyszenie Policyjnych Oficerów Łącznikowych ds. Substancji Kontrolowanych i zatwierdzone przez Krajową Radę Szefów Policji, określają rozsądną zasadę nadrzędną: osoba przyłapana na posiadaniu marihuany w opakowaniu klinicznym powinna być traktowana jako pacjent, dopóki nie zostanie udowodnione, że jest inaczej.

To wielki krok naprzód, ale dokument zatwierdzony przez Krajową Radę Komendantów Policji nie zmienia automatycznie tego, co faktycznie spotyka legalnego pacjenta w przypadku kontroli drogowej. Polityka może mieć charakter ogólnokrajowy, podczas gdy jej zrozumienie pozostaje niejednolite – i mniej więcej w takiej sytuacji się obecnie znajdujemy: zasada została uzgodniona, ale informacja o niej nie dotarła jeszcze do wszystkich funkcjonariuszy na każdej zmianie.

Właśnie w tej luce pojawia się szkolenie, które wraz z niektórymi moimi współpracownikami prowadzimy dla służb policyjnych.

Szkolenie funkcjonariuszy i czerpanie wiedzy od nich

Wszystko zaczęło się, gdy Nick Burnett z Devon i Kornwalii zaprosił nas do poprowadzenia sesji szkoleniowej dla swoich funkcjonariuszy. Wkrótce dołączyły do niego inne jednostki policji. Sesje te odbywały się w samej siedzibie Glass Pharms, dzięki czemu uczestniczący w nich funkcjonariusze mogli na własne oczy zobaczyć w pełni licencjonowany i legalny zakład produkujący marihuanę medyczną: jak faktycznie przebiega proces uprawy, jakie środki bezpieczeństwa i ochrony są stosowane oraz jakie standardy obowiązują w całej działalności.

Na pierwsze z tych spotkań udałem się, nie wiedząc dokładnie, czego się spodziewać, poza pewnym sceptycyzmem ze strony służb.

To, co zastałem, było niemal całkowitym przeciwieństwem.

Stworzenie firmy Glass Pharms zapewniło zespołowi i mnie dogłębną praktyczną wiedzę na temat przepisów dotyczących substancji kontrolowanych, samej uprawy, a w moim przypadku – chemiczne zrozumienie zachowania tych związków. To połączenie okazało się przydatne dla funkcjonariuszy, którzy w większości po prostu nie otrzymali wcześniej tych informacji.

Sesje te stanowiły okazję do wypełnienia tej luki w spokojnej atmosferze, bez presji związanej z rzeczywistą sytuacją.

Jedną z rzeczy, która nieustannie mnie uderzała, było podejście policji podczas naszych szkoleń. Nie dało się dostrzec żadnej wrogości wobec konopi indyjskich jako leku ani chęci traktowania osób chorych jak przestępców. Chcieli sami przestrzegać prawa, prawidłowo je egzekwować na ulicach i postępować właściwie wobec pacjentów. Nie brakowało im dobrej woli, ale informacji.

Kilku funkcjonariuszy było zaskoczonych, dowiadując się, że recepta może obejmować kwiaty konopi, a nie tylko oleje lub kapsułki, ale szczerze mówiąc, większość z nich nie była tym zaskoczona. Łączyło ich jedno praktyczne pytanie, zadawane w takiej czy innej formie podczas każdej sesji: „Jak podczas patrolu możemy szybko i sprawiedliwie odróżnić legalny produkt medyczny od nielegalnej marihuany z ulicy?”

Rola szeroko pojętej branży

To właśnie w kwestii tego, jak na pierwszy rzut oka odróżnić marihuanę medyczną od nielegalnej, my wszyscy mamy do odegrania swoją rolę.

Funkcjonariusze, z którymi się spotkałem, pozytywnie zareagowali na charakterystyczne opakowania produktów medycznych, a w szczególności na nasze własne, zapieczętowane aluminiowe puszki. Zapieczętowaną puszkę z wyraźną etykietą dozującą trudno pomylić z torebką marihuany z ulicznego handlu, a kilku z nich stwierdziło, że z zadowoleniem przyjęliby, gdyby coś takiego stało się standardem w całej branży. Nieczęsto zdarza się, by producent, pacjent i funkcjonariusz policji chcieli tego samego, ale w tej kwestii tak właśnie jest.

Potrzebne nam ramy już istnieją. Teraz należy sprawić, by działały, i pomóc wszystkim działającym w ich obrębie – zarówno lekarzom przepisującym, pacjentom, jak i funkcjonariuszom policji – działać w oparciu o jasne wytyczne, a nie domysły.

Legalizacja była pierwszym krokiem. Teraz naszym zadaniem jest sprawienie, by system działał, oraz zapewnienie, że wszystkie zainteresowane strony naprawdę rozumieją, jak ma on funkcjonować.

Cannabis Law Resources in Poland

Discover essential legal information about the cultivation of cannabis, its sale, and regulations governing medical products in Poland. You can use these resources to learn about the requirements for certifications, permissions and compliance.

Popular Articles