27.6 C
Warsaw
Thursday, July 30, 2026
spot_imgspot_img

Top 5 This Week

spot_img

Related Posts

„Wszystko, co w naszej mocy”: niemieckie stowarzyszenia pacjentów walczą o cofnięcie cięć w refundacjach konopi medycznych

spot_imgspot_img
Credit: Getty Images

Na początku tego miesiąca (10 lipca 2026 r.) rząd niemiecki przegłosował szeroki pakiet przepisów, które będą miały znaczący wpływ na pacjentów stosujących marihuanę medyczną, których recepty są pokrywane przez ustawowe ubezpieczenie zdrowotne.

Wczoraj (29 lipca) przepisy te zostały opublikowane w niezmienionej formie w Dzienniku Urzędowym, co oznacza, że zakaz przepisywania kwiatów konopi w ramach ustawowego ubezpieczenia zdrowotnego wejdzie w życie 30 lipca bez żadnych przepisów przejściowych, nawet w przypadku pacjentów, których leczenie zostało już zatwierdzone i jest w toku.

Pomimo apelu Bundesverband Cannabis Wirtschaft (BvCW) skierowanego do rządu o skierowanie projektu ustawy do komisji mediacyjnej (Vermittlungsausschuss), Bundesrat natychmiast odrzucił tę prośbę w dniu uchwalenia ustawy, zgodnie z protokołem tej izby (BR-Drs. 411/26).

Po wyczerpaniu dróg parlamentarnych walka przeniosła się do sądów, a wraz z nią rozpoczęła się walka o to, w jaki sposób ustawa ma być stosowana.

„Podwójne obciążenie” dla osób ciężko chorych

Przepis § 31 ust. The law SS 31 ust. 2026 I nr 228) został zmieniony w ramach procesu legislacyjnego trwającego od kwietnia do 10 lipca i obecnie pełni dwie funkcje.

Całkowicie wyklucza suszone kwiaty z zakresu specjalnego uprawnienia do refundacji – środek ten został uwzględniony w projekcie ustawy już na wczesnym etapie.

Później do tego i tak już kontrowersyjnego projektu ustawy mającego na celu oszczędności dodano kolejny przepis, zgodnie z którym każda nowa recepta na ekstrakty, dronabinol lub nabilon musi być poprzedzona obowiązkowym sześciomiesięcznym okresem próbnym stosowania zatwierdzonego gotowego leku na bazie konopi.

Według Bundesverband pharmazeutischer Cannabinoidunternehmen (BPC), organizacji zrzeszającej producenci kanabinoidów farmaceutycznych, zmiana ta dotknie około 65 000 pacjentów korzystających z uznanej terapii konopiami indyjskimi refundowanej w ramach ubezpieczenia ustawowego.

BPC stwierdziło, że ustawa nakłada „podwójne obciążenie” na osoby ciężko chore, pozbawiając szczególnie wrażliwą grupę sprawdzonej terapii, a jednocześnie zmuszając wszystkich pozostałych do sześciomiesięcznego obejścia. Stowarzyszenie wzywa do wycofania ogólnego wykluczenia kwiatów konopi oraz do stosowania zasady pierwszeństwa gotowych leków „tylko w przypadkach, gdy zatwierdzony i dostępny preparat jest faktycznie dostępny”.

Podobnie stowarzyszenie Bund Deutscher Cannabis-Patienten (BDCan) zwróciło się w piśmie do prezydenta federalnego Franka-Waltera Steinmeiera z prośbą o zbadanie nowych przepisów pod kątem niezgodności z konstytucją przed ich podpisaniem i wprowadzeniem w życie na mocy art. 82 ust. 1 Ustawy Zasadniczej.

Stowarzyszenie argumentowało, że sformułowanie nie wyjaśnia jednoznacznie, czy sześciomiesięczny okres próbny dotyczy istniejących, już zatwierdzonych terapii, i ostrzegło, że w Niemczech nie istnieje żaden zatwierdzony gotowy lek do inhalacji, który mógłby zastąpić kwiaty konopi u pacjentów wymagających szybkiego złagodzenia dolegliwości, w tym w przypadkach opieki paliatywnej.

„Osoby ciężko chore nie mogą z dnia na dzień stracić sprawdzonej terapii” – powiedziała Daniela Joachim, przewodnicząca BDCan. „Chodzi tu o bezpieczeństwo dostaw oraz o to, by nie przerywać niepotrzebnie trwających terapii”.

„Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby unieważnić tę ustawę”

19 lipca stowarzyszenie Arbeitsgemeinschaft Cannabis als Medizin (ACM) ogłosiło, że jego zarząd podjął uchwałę o złożeniu skargi konstytucyjnej (Verfassungsbeschwerde) przeciwko tej ustawie do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego.

Skargę złoży profesor Oliver Tolmein, prawnik posiadający doświadczenie w sprawach precedensowych dotyczących konopi indyjskich przed niemieckimi sądami społecznymi i administracyjnymi.

Prezes ACM, dr Franjo Grotenhermen, napisał, że przepisy te „błędnie zakładają, iż leki na bazie konopi indyjskich są zamienne”, dodając, że „tak nie jest”.

Stowarzyszenie poinformowało, że Deutscher Hanfverband (DHV) zadeklarowało swoje wsparcie oraz że otworzy specjalne konto na darowizny w celu sfinansowania sprawy.

Bardziej palącym problemem jest to, że ustawa wchodzi w życie, zanim wyjaśniono, jak będzie funkcjonować w praktyce.

Ponieważ cztery zatwierdzone gotowe leki mają wąskie wskazania – Sativex na spastyczność w stwardnieniu rozsianym, Epidyolex na niektóre postacie padaczki, Canemes na nudności związane z chemioterapią oraz Exilby na przewlekły ból pleców – większość pacjentów leczonych na podstawie § 31 ust. 6 nie ma możliwości leczenia zgodnie z wskazaniami. Wszelkie nakazane badania kliniczne byłyby zatem prowadzone poza wskazaniami, a koszty takiego leczenia ubezpieczyciele ustawowi refundują jedynie w wyjątkowych przypadkach.

„W przypadku większości chorób, w których konopie indyjskie są obecnie stosowane na podstawie § 31 ust. 6 SGB V, nie ma zatwierdzonego, gotowego do użycia leku na bazie konopi indyjskich” – napisał na LinkedIn dystrybutor medycznych konopi indyjskich Materia Deutschland, ostrzegając, że stosowanie poza wskazaniami „musiałoby szybko stać się regułą, a nie wyjątkiem”, jeśli przepisy pozostaną w mocy.

Apteki i dystrybutorzy naciskają obecnie na ubezpieczycieli i Medizinischer Dienst, domagając się konkretnych wytycznych dotyczących takich kwestii, jak: kiedy można odstąpić od sześciomiesięcznego okresu próbnego lub go skrócić, jak postępować w przypadku opieki paliatywnej, pacjentów pediatrycznych, żywienia przez sondę, zaburzeń połykania, nietolerancji i przeciwwskazań oraz jakiej dokumentacji będzie wymagała służba medyczna.

CZYTAJ WIĘCEJ…

Brak korzyści dla ubezpieczycieli

Poprawki zostały przyjęte w ramach szerszego projektu ustawy o kontroli kosztów, mającego na celu znaczne zmniejszenie obciążenia finansowego niemieckiego systemu ustawowego ubezpieczenia zdrowotnego.

Dr Alessandro Rossoni, współzałożyciel i dyrektor zarządzający hurtowni medycznej marihuany Nimbus Health, argumentował na LinkedIn, że państwo mogłoby osiągnąć większość oszczędności bez pozbawiania nikogo dostępu do leczenia, po prostu zmieniając cenę kwiatów zamiast wycofywać je z listy refundacyjnej.

Hilfstaxe, taryfa regulująca wysokość opłat pobieranych przez apteki od ubezpieczycieli, ustala refundację za kwiaty konopi na 9,52 euro za gram plus wielopoziomową dopłatę – stawkę, którą rynek wolny już od dawna podcina. Według Rossoniego miesięczna recepta na 40 gramów kosztuje ubezpieczyciela ustawowego około 720 euro, podczas gdy ten sam produkt zakupiony prywatnie w tej samej aptece po średniej cenie dla osób płacących z własnej kieszeni z końca 2025 r., wynoszącej 5,23 euro za gram, kosztuje około 210 euro.

Dane GAmSi – oficjalne kwartalne sprawozdania ubezpieczycieli ustawowych dotyczące recept i wydatków – wskazują, że łączne wydatki na kwiaty i ekstrakty wyniosły w 2025 r. około 205 mln euro (według BvCW), z czego około 124,7 mln euro przeznaczono na kwiaty (według analizy Rossoniego).

Dostosowanie cen do stawek rynkowych obniżyłoby tę kwotę do około 36 mln euro, co oznaczałoby oszczędność rzędu 71%, „bez pozbawiania terapii ani jednego pacjenta”.

Rossoni szacuje, że około 14 500 osób stale korzysta z refundowanego „flower”. Następnie zwraca uwagę, że ta sama taryfa już teraz wiąże refundację dronabinolu z rzeczywistą ceną zakupu w aptece, co oznacza, że stosowany jest już realny model powiązany z rynkiem.

„Zamiast skalpela użyli maczety” – stwierdził.

Rząd broni szerszego pakietu jako niezbędnego do ustabilizowania stawek składek w obliczu strukturalnego deficytu finansowego, który według prognoz może osiągnąć 40 mld euro do 2030 roku.

Nawet ubezpieczyciele nie są przekonani, że środek ten przyniesie oszczędności, na które liczy rząd. W swojej odpowiedzi na kwietniowy projekt GKV-Spitzenverband, organizacja zrzeszająca ustawowe kasy chorych, wyraźnie poparła wyłączenie kwiatów konopi z refundacji, powołując się na utrzymujący się brak dowodów, obawy dotyczące bezpieczeństwa leków oraz preferencję dla standardowych, licencjonowanych produktów zawierających kannabinoidy.

Przyznała jednak, że cel oszczędnościowy wynoszący około 130 mln euro „nie będzie możliwy do osiągnięcia, biorąc pod uwagę spodziewany wysoki odsetek pacjentów przechodzących na alternatywne źródła zaopatrzenia w postaci ekstraktów lub gotowych leków”.

Zasadniczo, twierdzi się, że rządowe „oszczędności” w wysokości 130 mln euro opierają się na założeniu, że jeśli zaprzestanie się refundacji kwiatów konopi, ubezpieczyciele po prostu przestaną wydawać te 130 mln euro. GKV-SV zwraca uwagę, że pacjenci ci nie znikną, a większość z nich przejdzie na alternatywne rozwiązania, takie jak ekstrakty lub gotowe leki, do których skłania ich nowa regulacja. W związku z tym wydatki po prostu się przenoszą, a nie znikają.

Jak dodano ten przepis

Oprócz samej zmiany, jednym z najbardziej kontrowersyjnych aspektów tej historii okazał się sposób, w jaki dodano sześciomiesięczny okres przejściowy dotyczący ekstraktów.

Jak wspomniano powyżej, przepis ten nie pojawił się w pierwotnym projekcie ustawy rządu, który przewidywał jedynie wyłączenie kwiatów konopi, ale został wprowadzony poprzez poprawkę koalicyjną w komisji zdrowia Bundestagu 8 lipca, dwa dni przed głosowaniem.

Mechanizm ten został zaproponowany kilka tygodni wcześniej podczas posiedzenia komisji 22 czerwca, gdzie ówczesny przewodniczący Federalnej Komisji Wspólnej (G-BA), profesor Josef Hecken, poinformował posłów, że można sobie wyobrazić obowiązkowy sześciomiesięczny okres próbny dla zatwierdzonego gotowego leku przed dopuszczeniem preparatów aptecznych oraz że pełne ekstrakty konopi indyjskich mogłyby zostać wyraźnie wymienione w ustawie.

Hecken przeszedł na emeryturę 30 czerwca, a jego następczynią została Sonja Optendrenk.

Co dalej?

Po podpisaniu ustawy przez prezydenta skarga ACM w Karlsruhe staje się główną drogą do unieważnienia ustawy, jednak postępowania konstytucyjne toczą się powoli.

W najbliższej przyszłości decydującym pytaniem jest to, czy GKV-Spitzenverband i Medizinischer Dienst opublikują wiążące kryteria dotyczące wyłączeń i wdrażania, zanim pacjenci zostaną zmuszeni do rezygnacji z terapii objętych refundacją.

Tymczasem komercyjny dostęp dla największej grupy pacjentów, cierpiących na przewlekły ból, pozostaje otwarty z mocy prawa, ale zamknięty w praktyce.

Najbliższą dla nich opcją zgodną z przeznaczeniem jest Exilby – ekstrakt o pełnym spektrum działania na przewlekły ból pleców, produkowany przez monachijską firmę Vertanical, który został zatwierdzony w czerwcu, ale nie trafił jeszcze na rynek refundowany.

Firma Vertanical ustala cenę preparatu Exilby na pierwsze sześć miesięcy sprzedaży, zanim zostanie wynegocjowana stawka refundacyjna z ubezpieczycielami ustawowymi, a pacjenci są kierowani właśnie do tego preparatu właśnie w tym okresie.



Na początku tego miesiąca (10 lipca 2026 r.) rząd niemiecki przegłosował szeroki pakiet przepisów, które będą miały znaczący wpływ na pacjentów stosujących marihuanę medyczną, których recepty są pokrywane przez ustawowe ubezpieczenie zdrowotne.

Wczoraj (29 lipca) przepisy te zostały opublikowane w niezmienionej formie w Dzienniku Urzędowym, co oznacza, że zakaz przepisywania kwiatów konopi w ramach ustawowego ubezpieczenia zdrowotnego wejdzie w życie 30 lipca bez żadnych przepisów przejściowych, nawet w przypadku pacjentów, których leczenie zostało już zatwierdzone i jest w toku.

Pomimo apelu Bundesverband Cannabis Wirtschaft (BvCW) skierowanego do rządu o skierowanie projektu ustawy do komisji mediacyjnej (Vermittlungsausschuss), Bundesrat natychmiast odrzucił tę prośbę w dniu uchwalenia ustawy, zgodnie z protokołem tej izby (BR-Drs. 411/26).

Po wyczerpaniu dróg parlamentarnych walka przeniosła się do sądów, a wraz z nią rozpoczęła się walka o to, w jaki sposób ustawa ma być stosowana.

„Podwójne obciążenie” dla osób ciężko chorych

Przepis § 31 ust. The law SS 31 ust. 2026 I nr 228) został zmieniony w ramach procesu legislacyjnego trwającego od kwietnia do 10 lipca i obecnie pełni dwie funkcje.

Całkowicie wyklucza suszone kwiaty z zakresu specjalnego uprawnienia do refundacji – środek ten został uwzględniony w projekcie ustawy już na wczesnym etapie.

Później do tego i tak już kontrowersyjnego projektu ustawy mającego na celu oszczędności dodano kolejny przepis, zgodnie z którym każda nowa recepta na ekstrakty, dronabinol lub nabilon musi być poprzedzona obowiązkowym sześciomiesięcznym okresem próbnym stosowania zatwierdzonego gotowego leku na bazie konopi.

Według Bundesverband pharmazeutischer Cannabinoidunternehmen (BPC), organizacji zrzeszającej producenci kanabinoidów farmaceutycznych, zmiana ta dotknie około 65 000 pacjentów korzystających z uznanej terapii konopiami indyjskimi refundowanej w ramach ubezpieczenia ustawowego.

BPC stwierdziło, że ustawa nakłada „podwójne obciążenie” na osoby ciężko chore, pozbawiając szczególnie wrażliwą grupę sprawdzonej terapii, a jednocześnie zmuszając wszystkich pozostałych do sześciomiesięcznego obejścia. Stowarzyszenie wzywa do wycofania ogólnego wykluczenia kwiatów konopi oraz do stosowania zasady pierwszeństwa gotowych leków „tylko w przypadkach, gdy zatwierdzony i dostępny preparat jest faktycznie dostępny”.

Podobnie stowarzyszenie Bund Deutscher Cannabis-Patienten (BDCan) zwróciło się w piśmie do prezydenta federalnego Franka-Waltera Steinmeiera z prośbą o zbadanie nowych przepisów pod kątem niezgodności z konstytucją przed ich podpisaniem i wprowadzeniem w życie na mocy art. 82 ust. 1 Ustawy Zasadniczej.

Stowarzyszenie argumentowało, że sformułowanie nie wyjaśnia jednoznacznie, czy sześciomiesięczny okres próbny dotyczy istniejących, już zatwierdzonych terapii, i ostrzegło, że w Niemczech nie istnieje żaden zatwierdzony gotowy lek do inhalacji, który mógłby zastąpić kwiaty konopi u pacjentów wymagających szybkiego złagodzenia dolegliwości, w tym w przypadkach opieki paliatywnej.

„Osoby ciężko chore nie mogą z dnia na dzień stracić sprawdzonej terapii” – powiedziała Daniela Joachim, przewodnicząca BDCan. „Chodzi tu o bezpieczeństwo dostaw oraz o to, by nie przerywać niepotrzebnie trwających terapii”.

„Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby unieważnić tę ustawę”

19 lipca stowarzyszenie Arbeitsgemeinschaft Cannabis als Medizin (ACM) ogłosiło, że jego zarząd podjął uchwałę o złożeniu skargi konstytucyjnej (Verfassungsbeschwerde) przeciwko tej ustawie do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego.

Skargę złoży profesor Oliver Tolmein, prawnik posiadający doświadczenie w sprawach precedensowych dotyczących konopi indyjskich przed niemieckimi sądami społecznymi i administracyjnymi.

Prezes ACM, dr Franjo Grotenhermen, napisał, że przepisy te „błędnie zakładają, iż leki na bazie konopi indyjskich są zamienne”, dodając, że „tak nie jest”.

Stowarzyszenie poinformowało, że Deutscher Hanfverband (DHV) zadeklarowało swoje wsparcie oraz że otworzy specjalne konto na darowizny w celu sfinansowania sprawy.

Bardziej palącym problemem jest to, że ustawa wchodzi w życie, zanim wyjaśniono, jak będzie funkcjonować w praktyce.

Ponieważ cztery zatwierdzone gotowe leki mają wąskie wskazania – Sativex na spastyczność w stwardnieniu rozsianym, Epidyolex na niektóre postacie padaczki, Canemes na nudności związane z chemioterapią oraz Exilby na przewlekły ból pleców – większość pacjentów leczonych na podstawie § 31 ust. 6 nie ma możliwości leczenia zgodnie z wskazaniami. Wszelkie nakazane badania kliniczne byłyby zatem prowadzone poza wskazaniami, a koszty takiego leczenia ubezpieczyciele ustawowi refundują jedynie w wyjątkowych przypadkach.

„W przypadku większości chorób, w których konopie indyjskie są obecnie stosowane na podstawie § 31 ust. 6 SGB V, nie ma zatwierdzonego, gotowego do użycia leku na bazie konopi indyjskich” – napisał na LinkedIn dystrybutor medycznych konopi indyjskich Materia Deutschland, ostrzegając, że stosowanie poza wskazaniami „musiałoby szybko stać się regułą, a nie wyjątkiem”, jeśli przepisy pozostaną w mocy.

Apteki i dystrybutorzy naciskają obecnie na ubezpieczycieli i Medizinischer Dienst, domagając się konkretnych wytycznych dotyczących takich kwestii, jak: kiedy można odstąpić od sześciomiesięcznego okresu próbnego lub go skrócić, jak postępować w przypadku opieki paliatywnej, pacjentów pediatrycznych, żywienia przez sondę, zaburzeń połykania, nietolerancji i przeciwwskazań oraz jakiej dokumentacji będzie wymagała służba medyczna.

CZYTAJ WIĘCEJ…

Brak korzyści dla ubezpieczycieli

Poprawki zostały przyjęte w ramach szerszego projektu ustawy o kontroli kosztów, mającego na celu znaczne zmniejszenie obciążenia finansowego niemieckiego systemu ustawowego ubezpieczenia zdrowotnego.

Dr Alessandro Rossoni, współzałożyciel i dyrektor zarządzający hurtowni medycznej marihuany Nimbus Health, argumentował na LinkedIn, że państwo mogłoby osiągnąć większość oszczędności bez pozbawiania nikogo dostępu do leczenia, po prostu zmieniając cenę kwiatów zamiast wycofywać je z listy refundacyjnej.

Hilfstaxe, taryfa regulująca wysokość opłat pobieranych przez apteki od ubezpieczycieli, ustala refundację za kwiaty konopi na 9,52 euro za gram plus wielopoziomową dopłatę – stawkę, którą rynek wolny już od dawna podcina. Według Rossoniego miesięczna recepta na 40 gramów kosztuje ubezpieczyciela ustawowego około 720 euro, podczas gdy ten sam produkt zakupiony prywatnie w tej samej aptece po średniej cenie dla osób płacących z własnej kieszeni z końca 2025 r., wynoszącej 5,23 euro za gram, kosztuje około 210 euro.

Dane GAmSi – oficjalne kwartalne sprawozdania ubezpieczycieli ustawowych dotyczące recept i wydatków – wskazują, że łączne wydatki na kwiaty i ekstrakty wyniosły w 2025 r. około 205 mln euro (według BvCW), z czego około 124,7 mln euro przeznaczono na kwiaty (według analizy Rossoniego).

Dostosowanie cen do stawek rynkowych obniżyłoby tę kwotę do około 36 mln euro, co oznaczałoby oszczędność rzędu 71%, „bez pozbawiania terapii ani jednego pacjenta”.

Rossoni szacuje, że około 14 500 osób stale korzysta z refundowanego „flower”. Następnie zwraca uwagę, że ta sama taryfa już teraz wiąże refundację dronabinolu z rzeczywistą ceną zakupu w aptece, co oznacza, że stosowany jest już realny model powiązany z rynkiem.

„Zamiast skalpela użyli maczety” – stwierdził.

Rząd broni szerszego pakietu jako niezbędnego do ustabilizowania stawek składek w obliczu strukturalnego deficytu finansowego, który według prognoz może osiągnąć 40 mld euro do 2030 roku.

Nawet ubezpieczyciele nie są przekonani, że środek ten przyniesie oszczędności, na które liczy rząd. W swojej odpowiedzi na kwietniowy projekt GKV-Spitzenverband, organizacja zrzeszająca ustawowe kasy chorych, wyraźnie poparła wyłączenie kwiatów konopi z refundacji, powołując się na utrzymujący się brak dowodów, obawy dotyczące bezpieczeństwa leków oraz preferencję dla standardowych, licencjonowanych produktów zawierających kannabinoidy.

Przyznała jednak, że cel oszczędnościowy wynoszący około 130 mln euro „nie będzie możliwy do osiągnięcia, biorąc pod uwagę spodziewany wysoki odsetek pacjentów przechodzących na alternatywne źródła zaopatrzenia w postaci ekstraktów lub gotowych leków”.

Zasadniczo, twierdzi się, że rządowe „oszczędności” w wysokości 130 mln euro opierają się na założeniu, że jeśli zaprzestanie się refundacji kwiatów konopi, ubezpieczyciele po prostu przestaną wydawać te 130 mln euro. GKV-SV zwraca uwagę, że pacjenci ci nie znikną, a większość z nich przejdzie na alternatywne rozwiązania, takie jak ekstrakty lub gotowe leki, do których skłania ich nowa regulacja. W związku z tym wydatki po prostu się przenoszą, a nie znikają.

Jak dodano ten przepis

Oprócz samej zmiany, jednym z najbardziej kontrowersyjnych aspektów tej historii okazał się sposób, w jaki dodano sześciomiesięczny okres przejściowy dotyczący ekstraktów.

Jak wspomniano powyżej, przepis ten nie pojawił się w pierwotnym projekcie ustawy rządu, który przewidywał jedynie wyłączenie kwiatów konopi, ale został wprowadzony poprzez poprawkę koalicyjną w komisji zdrowia Bundestagu 8 lipca, dwa dni przed głosowaniem.

Mechanizm ten został zaproponowany kilka tygodni wcześniej podczas posiedzenia komisji 22 czerwca, gdzie ówczesny przewodniczący Federalnej Komisji Wspólnej (G-BA), profesor Josef Hecken, poinformował posłów, że można sobie wyobrazić obowiązkowy sześciomiesięczny okres próbny dla zatwierdzonego gotowego leku przed dopuszczeniem preparatów aptecznych oraz że pełne ekstrakty konopi indyjskich mogłyby zostać wyraźnie wymienione w ustawie.

Hecken przeszedł na emeryturę 30 czerwca, a jego następczynią została Sonja Optendrenk.

Co dalej?

Po podpisaniu ustawy przez prezydenta skarga ACM w Karlsruhe staje się główną drogą do unieważnienia ustawy, jednak postępowania konstytucyjne toczą się powoli.

W najbliższej przyszłości decydującym pytaniem jest to, czy GKV-Spitzenverband i Medizinischer Dienst opublikują wiążące kryteria dotyczące wyłączeń i wdrażania, zanim pacjenci zostaną zmuszeni do rezygnacji z terapii objętych refundacją.

Tymczasem komercyjny dostęp dla największej grupy pacjentów, cierpiących na przewlekły ból, pozostaje otwarty z mocy prawa, ale zamknięty w praktyce.

Najbliższą dla nich opcją zgodną z przeznaczeniem jest Exilby – ekstrakt o pełnym spektrum działania na przewlekły ból pleców, produkowany przez monachijską firmę Vertanical, który został zatwierdzony w czerwcu, ale nie trafił jeszcze na rynek refundowany.

Firma Vertanical ustala cenę preparatu Exilby na pierwsze sześć miesięcy sprzedaży, zanim zostanie wynegocjowana stawka refundacyjna z ubezpieczycielami ustawowymi, a pacjenci są kierowani właśnie do tego preparatu właśnie w tym okresie.

Popular Articles