29 czerwca 2026 r. rozpocznie się jedno z najbardziej znaczących posiedzeń w historii polityki antynarkotykowej Stanów Zjednoczonych – kluczowe posiedzenie sędziego administracyjnego (ALJ) z DEA, które może zadecydować o tym, czy konopie indyjskie przeznaczone do użytku przez osoby dorosłe dołączą do konopi medycznych licencjonowanych przez poszczególne stany w wykazie III ustawy o substancjach kontrolowanych (CSA).
Przesłuchanie, które odbędzie się w Arlington w stanie Wirginia i potrwa do 15 lipca, będzie dotyczyło „tego, czy pozostałe rodzaje marihuany, zgodnie z definicją zawartą w ustawie CSA, powinny zostać przeniesione z obecnego miejsca w wykazie I substancji kontrolowanych do wykazu III”.
Minęło sześć tygodni od kwietniowego zarządzenia, na mocy którego konopie medyczne licencjonowane przez władze stanowe oraz produkty lecznicze na bazie konopi zatwierdzone przez FDA zostały przeklasyfikowane do wykazu III. W tym czasie firma Trulieve stała się pierwszą amerykańską spółką z branży konopi indyjskich, która weszła na notowania na jednej z głównych amerykańskich giełd, firma Glass Home Manufacturers złożyła wniosek o wejście na giełdę NYSE, DEA uruchomiła proces rejestracji operatorów posiadających licencje stanowe, a ponadpartyjna grupa senatorów złożyła nową wersję ustawy SAFE Banking Act. Natomiast Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zachowywała się stosunkowo spokojnie.
Jonathan Havens, były urzędnik FDA i companion w kancelarii Saul Ewing, który od ponad dekady doradza klientom z branży konopi indyjskich, powiedział MEDCAN24: „Powiedziałbym, że aktywność zdecydowanie bardziej skupia się po stronie DEA i Departamentu Sprawiedliwości (DOJ) niż po stronie FDA. FDA zajmuje się obecnie zadaniami mniej pilnymi niż DEA”.
Jednak jasno stwierdza, że nie wynika to z braku zadań dla FDA „w odniesieniu do ostatecznego rozporządzenia”, ale z podziału procesu. Kwietniowe rozporządzenie zapewniło względną jasność w kwestii produktów leczniczych zatwierdzonych przez FDA. Złożoność i nierozstrzygnięte kwestie dotyczą głównie obszaru regulowanego przez poszczególne stany.
Co się zmieniło od kwietnia
Najbardziej oczywistą dotychczasową konsekwencją zmian w klasyfikacji jest dostęp do rynków kapitałowych. Jak informowaliśmy w zeszłym tygodniu, firma Trulieve weszła na giełdę NYSE 10 czerwca, stając się pierwszą amerykańską firmą z branży konopi indyjskich zajmującą się „przetwarzaniem roślin”, która zadebiutowała na jednej z głównych amerykańskich giełd, ale dopiero po całkowitej dekonsolidacji działalności związanej z produktami przeznaczonymi dla osób dorosłych.
Firma Glass Home Manufacturers ogłosiła od tego czasu plany pójścia w jej ślady, podczas gdy kilkanaście innych agency przygotowuje się do przejścia na wyższy poziom notowań, ale czeka na wynik przesłuchania przed sędzią administracyjnym (ALJ), które odbędzie się w przyszłym tygodniu.
Jeśli chodzi o kwestie regulacyjne, DEA uruchomiła proces rejestracji, początkowo ograniczony do aptek, a następnie rozszerzony na hodowców i przetwórców. Proces ten wzbudził zarówno duże zainteresowanie, jak i spore zamieszanie.
Poszczególne stany reagują bardzo różnie – wyjaśnił Havens: „Są takie organy regulacyjne, jak na przykład w Kalifornii – i pochwalam ich działania – które aktywnie współpracują z posiadaczami licencji i proponują, abyśmy zastanowili się, jak rozdzielić licencje medyczne od licencji na użytek dla osób pełnoletnich, tak aby można było skorzystać z tych możliwości rejestracji.
„Z drugiej strony są też inne stany, które mówią: »Stosujemy mannequin podwójnego przeznaczenia, nie będziemy wydawać oddzielnych licencji… Nie wiemy, co robić, więc w tej chwili nie możemy wam zbytnio pomóc«”.
Co się nie zmieniło
Tymczasem w odniesieniu do twórców leków farmaceutycznych ubiegających się o zatwierdzenie przez FDA Havens sugeruje, że agencja prawdopodobnie kontynuuje rozmowy z zainteresowanymi stronami i rozważa, czy konieczne są nowe wytyczne, ale zaznaczył, że „wymogi FDA dotyczące zatwierdzania leków nie zmieniają się tylko dlatego, że mówimy o konopiach indyjskich, a nie o opioidach czy lekach przeciwnowotworowych”.
Zmienia się jednak droga do przeprowadzenia badań niezbędnych do uzyskania tych zezwoleń.
Klasyfikacja do wykazu I przed kwietniowym rozporządzeniem sprawiała, że zebranie danych klinicznych wymaganych przez FDA było wyjątkowo trudne. W przypadku leku Epidiolex, obecnie jedynego zatwierdzonego przez FDA leku pochodzenia konopnego, materiał do badań klinicznych pozyskano z Wielkiej Brytanii, ponieważ uzyskanie zgodnego z wymogami materiału źródłowego w Stanach Zjednoczonych było niezwykle trudne.
Ustawa o rozszerzeniu badań nad marihuaną medyczną i kanabidiolem, podpisana za rządów Bidena, miała na celu rozwiązanie tej kwestii, ale Havens zastanawia się, czy osiągnęła ona te cele.
„Byłem jedną z osób, które podchodziły do tego z entuzjazmem, ale kiedy się nad tym głębiej zastanowić, pojawia się pytanie, czy dzięki temu badania stały się łatwiejsze, czy trudniejsze”.
Nadal pozostają otwarte pytania dotyczące tego, czy hodowcy posiadający licencje stanowe mogą obecnie zaopatrywać programy badawcze nadzorowane przez FDA, a także jak agencja traktuje produkty roślinne w porównaniu ze związkami konopi pochodzenia syntetycznego.
„Nie zawsze zdarzało się, że FDA odpowiadała: »Oczywiście, możecie prowadzić badania nad konopiami od tego hodowcy, który posiada licencję stanu Illinois, Maryland lub New Jersey«. Chociaż myślę, że wielu z nas chciałoby powiedzieć, że po wydaniu ostatecznego rozporządzenia opracowanie produktu leczniczego jest teraz bardzo łatwe, nadal istnieje szereg wyzwań – być może mniej niż przed kwietniem, ale nadal jest ich sporo”.
Na przykład FDA niechętnie zatwierdzała hodowców posiadających licencje stanowe jako dostawców do badań klinicznych ze względu na obawy dotyczące niezgodności z prawem federalnym. Havens sugeruje, że sytuacja ta może się teraz stopniowo poprawiać, „zwłaszcza w miarę wzrostu liczby rejestracji w DEA”.
Co najważniejsze, Havens uważa, że „dalsze reformy ze strony DEA lub Kongresu” mogą okazać się konieczne, aby znacząco zmienić sytuację w zakresie dostępu do badań w kontekście legislacyjnym, regulacyjnym i strukturalnym.
Kolejną kluczową kwestią sporną dla podmiotów działających w branży konopi indyjskich, której pełne rozwiązanie może jeszcze wymagać wkładu ze strony DEA lub Kongresu, są usługi bankowe.
25 czerwca ponadpartyjna grupa senatorów ponownie złożyła projekt ustawy SAFE Banking Act, która pomimo wieloletnich prób wielokrotnie nie została uchwalona.
„Nie słyszałem, by jakikolwiek duży financial institution stwierdził, że po tej zmianie klasyfikacji wystarczy to, byśmy przestali stać z boku” – powiedział Havens. Podmiotami, które od dawna obsługują finansowo firmy z branży konopi indyjskich, są stanowe i lokalne spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe, i to się jak dotąd nie zmieniło.
„Na drodze nadal istnieją przeszkody: swobodny dostęp do kapitału, ochrona przed upadłością, ochrona własności intelektualnej oraz właściciele nieruchomości”.
CZYTAJ WIĘCEJ…
Więcej pytań bez odpowiedzi
Dla operatorów posiadających licencje na podwójne zastosowanie jedyna dozwolona struktura w stanach takich jak Maryland, zgodna z modelem podziału firmy Trulieve, nie wchodzi w grę.
„Czy część działalności podlega załącznikowi III, a część załącznikowi I? Czy całość może podlegać załącznikowi III? Jak radzić sobie z obsługą środków pieniężnych i otrzymywaniem płatności z tych rodzajów działalności?” Jak ujął to Havens, bariera ta nie została jeszcze zniesiona.
Ta dynamika stanowi kluczowy przykład utrzymującego się napięcia między regulacjami stanowymi a federalnymi. W przeciwieństwie do agencji federalnych, stany regulują rynki konopi indyjskich już od 15 lat.
„Nie sądzę, by władze federalne były w stanie pełnić rolę aktywnych, codziennych regulatorów stanowych rynków konopi. W tej chwili stany wiedzą znacznie więcej o działalności związanej z konopiami i rynkach konopi niż, powiedziałbym, federalni regulatorzy, czego można się spodziewać, biorąc pod uwagę, jak długo to właśnie stany przewodziły zmianom w tej dziedzinie”.
Porównał wyzwanie, przed którym stoją obecnie federalni regulatorzy, do początkowych lat regulacji rynku tytoniu, kiedy to FDA „stworzyła od podstaw nową erę prawa regulacyjnego” – był to stromy proces uczenia się, który teraz może ponownie okazać się konieczny.
Przesłuchanie i to, co faktycznie może zmienić
Orzeczenie sędziego administracyjnego Juliusa, niezależnie od tego, kiedy zostanie wydane, nie ma charakteru wiążącego, a DEA i Departament Sprawiedliwości mogą je zastosować lub zignorować.
Co więcej, przeniesienie konopi przeznaczonych do użytku przez osoby dorosłe do wykazu III jest znacznie bardziej złożoną i wymagającą subtelnego podejścia kwestią niż kwietniowe ostateczne rozporządzenie dotyczące konopi medycznych.
„Użytek przez osoby dorosłe znacznie różni się od zastosowań medycznych z wielu różnych powodów. Nie bez znaczenia jest tu ustawa o substancjach kontrolowanych. FDA i DEA zajmują się produktami medycznymi, a nie produktami przeznaczonymi do użytku przez osoby dorosłe”.
Jeśli Julius zaleci rozszerzenie wykazu III na konopie przeznaczone do użytku przez osoby dorosłe, bardziej prawdopodobną drogą postępowania będzie pełna procedura regulacyjna oparta na zgłaszaniu uwag i konsultacjach – wolniejsza niż mechanizm zastosowany w kwietniu, ale bardziej odporna na zaskarżenie.
Havens przyznaje, że cokolwiek nastąpi, spotka się z sprzeciwem: „Ktoś to zaskarży. Tak jak to obserwowaliśmy na każdym kroku”.
Pomimo narastających protestów ze strony grup branżowych, takich jak NORML, dotyczących faktu, że na przesłuchanie przed sędzią administracyjnym (ALJ) nie wezwano ani jednej strony opowiadającej się za zmianą klasyfikacji lub za legalizacją konopi, wydaje się mało prawdopodobne, by sytuacja ta uległa zmianie przed rozpoczęciem postępowania.
Mimo to Havens pozostał optymistą co do obecnego tempa zmian: „Chciałbym być szczery – nie spodziewałem się tego ostatecznego postanowienia, przynajmniej w formie, w jakiej zostało przedstawione. Odkurzenie Jednolitej konwencji oraz przepisu z ustawy o substancjach kontrolowanych w tym celu było pomysłem nieszablonowym. Myślę, że nadal jest to pomysł nieszablonowy, a właśnie tego potrzeba w tej dziedzinie”.
„Konopie indyjskie są oficjalnie regulowane w ten sam sposób od lat 70.” – powiedział. „To jak ogromny statek z zardzewiałym sterem. Bardzo trudno jest skierować ten statek w jakimkolwiek innym kierunku. A my zaczynamy go kierować”.
Przesłuchanie w przyszłym tygodniu, ostateczne zalecenia oraz to, czy DEA podejmie odpowiednie działania, zadecydują o tym, czy statek będzie płynął dalej i jak daleko.
29 czerwca 2026 r. rozpocznie się jedno z najbardziej znaczących posiedzeń w historii polityki antynarkotykowej Stanów Zjednoczonych – kluczowe posiedzenie sędziego administracyjnego (ALJ) z DEA, które może zadecydować o tym, czy konopie indyjskie przeznaczone do użytku przez osoby dorosłe dołączą do konopi medycznych licencjonowanych przez poszczególne stany w wykazie III ustawy o substancjach kontrolowanych (CSA).
Przesłuchanie, które odbędzie się w Arlington w stanie Wirginia i potrwa do 15 lipca, będzie dotyczyło „tego, czy pozostałe rodzaje marihuany, zgodnie z definicją zawartą w ustawie CSA, powinny zostać przeniesione z obecnego miejsca w wykazie I substancji kontrolowanych do wykazu III”.
Minęło sześć tygodni od kwietniowego zarządzenia, na mocy którego konopie medyczne licencjonowane przez władze stanowe oraz produkty lecznicze na bazie konopi zatwierdzone przez FDA zostały przeklasyfikowane do wykazu III. W tym czasie firma Trulieve stała się pierwszą amerykańską spółką z branży konopi indyjskich, która weszła na notowania na jednej z głównych amerykańskich giełd, firma Glass Home Manufacturers złożyła wniosek o wejście na giełdę NYSE, DEA uruchomiła proces rejestracji operatorów posiadających licencje stanowe, a ponadpartyjna grupa senatorów złożyła nową wersję ustawy SAFE Banking Act. Natomiast Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zachowywała się stosunkowo spokojnie.
Jonathan Havens, były urzędnik FDA i companion w kancelarii Saul Ewing, który od ponad dekady doradza klientom z branży konopi indyjskich, powiedział MEDCAN24: „Powiedziałbym, że aktywność zdecydowanie bardziej skupia się po stronie DEA i Departamentu Sprawiedliwości (DOJ) niż po stronie FDA. FDA zajmuje się obecnie zadaniami mniej pilnymi niż DEA”.
Jednak jasno stwierdza, że nie wynika to z braku zadań dla FDA „w odniesieniu do ostatecznego rozporządzenia”, ale z podziału procesu. Kwietniowe rozporządzenie zapewniło względną jasność w kwestii produktów leczniczych zatwierdzonych przez FDA. Złożoność i nierozstrzygnięte kwestie dotyczą głównie obszaru regulowanego przez poszczególne stany.
Co się zmieniło od kwietnia
Najbardziej oczywistą dotychczasową konsekwencją zmian w klasyfikacji jest dostęp do rynków kapitałowych. Jak informowaliśmy w zeszłym tygodniu, firma Trulieve weszła na giełdę NYSE 10 czerwca, stając się pierwszą amerykańską firmą z branży konopi indyjskich zajmującą się „przetwarzaniem roślin”, która zadebiutowała na jednej z głównych amerykańskich giełd, ale dopiero po całkowitej dekonsolidacji działalności związanej z produktami przeznaczonymi dla osób dorosłych.
Firma Glass Home Manufacturers ogłosiła od tego czasu plany pójścia w jej ślady, podczas gdy kilkanaście innych agency przygotowuje się do przejścia na wyższy poziom notowań, ale czeka na wynik przesłuchania przed sędzią administracyjnym (ALJ), które odbędzie się w przyszłym tygodniu.
Jeśli chodzi o kwestie regulacyjne, DEA uruchomiła proces rejestracji, początkowo ograniczony do aptek, a następnie rozszerzony na hodowców i przetwórców. Proces ten wzbudził zarówno duże zainteresowanie, jak i spore zamieszanie.
Poszczególne stany reagują bardzo różnie – wyjaśnił Havens: „Są takie organy regulacyjne, jak na przykład w Kalifornii – i pochwalam ich działania – które aktywnie współpracują z posiadaczami licencji i proponują, abyśmy zastanowili się, jak rozdzielić licencje medyczne od licencji na użytek dla osób pełnoletnich, tak aby można było skorzystać z tych możliwości rejestracji.
„Z drugiej strony są też inne stany, które mówią: »Stosujemy mannequin podwójnego przeznaczenia, nie będziemy wydawać oddzielnych licencji… Nie wiemy, co robić, więc w tej chwili nie możemy wam zbytnio pomóc«”.
Co się nie zmieniło
Tymczasem w odniesieniu do twórców leków farmaceutycznych ubiegających się o zatwierdzenie przez FDA Havens sugeruje, że agencja prawdopodobnie kontynuuje rozmowy z zainteresowanymi stronami i rozważa, czy konieczne są nowe wytyczne, ale zaznaczył, że „wymogi FDA dotyczące zatwierdzania leków nie zmieniają się tylko dlatego, że mówimy o konopiach indyjskich, a nie o opioidach czy lekach przeciwnowotworowych”.
Zmienia się jednak droga do przeprowadzenia badań niezbędnych do uzyskania tych zezwoleń.
Klasyfikacja do wykazu I przed kwietniowym rozporządzeniem sprawiała, że zebranie danych klinicznych wymaganych przez FDA było wyjątkowo trudne. W przypadku leku Epidiolex, obecnie jedynego zatwierdzonego przez FDA leku pochodzenia konopnego, materiał do badań klinicznych pozyskano z Wielkiej Brytanii, ponieważ uzyskanie zgodnego z wymogami materiału źródłowego w Stanach Zjednoczonych było niezwykle trudne.
Ustawa o rozszerzeniu badań nad marihuaną medyczną i kanabidiolem, podpisana za rządów Bidena, miała na celu rozwiązanie tej kwestii, ale Havens zastanawia się, czy osiągnęła ona te cele.
„Byłem jedną z osób, które podchodziły do tego z entuzjazmem, ale kiedy się nad tym głębiej zastanowić, pojawia się pytanie, czy dzięki temu badania stały się łatwiejsze, czy trudniejsze”.
Nadal pozostają otwarte pytania dotyczące tego, czy hodowcy posiadający licencje stanowe mogą obecnie zaopatrywać programy badawcze nadzorowane przez FDA, a także jak agencja traktuje produkty roślinne w porównaniu ze związkami konopi pochodzenia syntetycznego.
„Nie zawsze zdarzało się, że FDA odpowiadała: »Oczywiście, możecie prowadzić badania nad konopiami od tego hodowcy, który posiada licencję stanu Illinois, Maryland lub New Jersey«. Chociaż myślę, że wielu z nas chciałoby powiedzieć, że po wydaniu ostatecznego rozporządzenia opracowanie produktu leczniczego jest teraz bardzo łatwe, nadal istnieje szereg wyzwań – być może mniej niż przed kwietniem, ale nadal jest ich sporo”.
Na przykład FDA niechętnie zatwierdzała hodowców posiadających licencje stanowe jako dostawców do badań klinicznych ze względu na obawy dotyczące niezgodności z prawem federalnym. Havens sugeruje, że sytuacja ta może się teraz stopniowo poprawiać, „zwłaszcza w miarę wzrostu liczby rejestracji w DEA”.
Co najważniejsze, Havens uważa, że „dalsze reformy ze strony DEA lub Kongresu” mogą okazać się konieczne, aby znacząco zmienić sytuację w zakresie dostępu do badań w kontekście legislacyjnym, regulacyjnym i strukturalnym.
Kolejną kluczową kwestią sporną dla podmiotów działających w branży konopi indyjskich, której pełne rozwiązanie może jeszcze wymagać wkładu ze strony DEA lub Kongresu, są usługi bankowe.
25 czerwca ponadpartyjna grupa senatorów ponownie złożyła projekt ustawy SAFE Banking Act, która pomimo wieloletnich prób wielokrotnie nie została uchwalona.
„Nie słyszałem, by jakikolwiek duży financial institution stwierdził, że po tej zmianie klasyfikacji wystarczy to, byśmy przestali stać z boku” – powiedział Havens. Podmiotami, które od dawna obsługują finansowo firmy z branży konopi indyjskich, są stanowe i lokalne spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe, i to się jak dotąd nie zmieniło.
„Na drodze nadal istnieją przeszkody: swobodny dostęp do kapitału, ochrona przed upadłością, ochrona własności intelektualnej oraz właściciele nieruchomości”.
CZYTAJ WIĘCEJ…
Więcej pytań bez odpowiedzi
Dla operatorów posiadających licencje na podwójne zastosowanie jedyna dozwolona struktura w stanach takich jak Maryland, zgodna z modelem podziału firmy Trulieve, nie wchodzi w grę.
„Czy część działalności podlega załącznikowi III, a część załącznikowi I? Czy całość może podlegać załącznikowi III? Jak radzić sobie z obsługą środków pieniężnych i otrzymywaniem płatności z tych rodzajów działalności?” Jak ujął to Havens, bariera ta nie została jeszcze zniesiona.
Ta dynamika stanowi kluczowy przykład utrzymującego się napięcia między regulacjami stanowymi a federalnymi. W przeciwieństwie do agencji federalnych, stany regulują rynki konopi indyjskich już od 15 lat.
„Nie sądzę, by władze federalne były w stanie pełnić rolę aktywnych, codziennych regulatorów stanowych rynków konopi. W tej chwili stany wiedzą znacznie więcej o działalności związanej z konopiami i rynkach konopi niż, powiedziałbym, federalni regulatorzy, czego można się spodziewać, biorąc pod uwagę, jak długo to właśnie stany przewodziły zmianom w tej dziedzinie”.
Porównał wyzwanie, przed którym stoją obecnie federalni regulatorzy, do początkowych lat regulacji rynku tytoniu, kiedy to FDA „stworzyła od podstaw nową erę prawa regulacyjnego” – był to stromy proces uczenia się, który teraz może ponownie okazać się konieczny.
Przesłuchanie i to, co faktycznie może zmienić
Orzeczenie sędziego administracyjnego Juliusa, niezależnie od tego, kiedy zostanie wydane, nie ma charakteru wiążącego, a DEA i Departament Sprawiedliwości mogą je zastosować lub zignorować.
Co więcej, przeniesienie konopi przeznaczonych do użytku przez osoby dorosłe do wykazu III jest znacznie bardziej złożoną i wymagającą subtelnego podejścia kwestią niż kwietniowe ostateczne rozporządzenie dotyczące konopi medycznych.
„Użytek przez osoby dorosłe znacznie różni się od zastosowań medycznych z wielu różnych powodów. Nie bez znaczenia jest tu ustawa o substancjach kontrolowanych. FDA i DEA zajmują się produktami medycznymi, a nie produktami przeznaczonymi do użytku przez osoby dorosłe”.
Jeśli Julius zaleci rozszerzenie wykazu III na konopie przeznaczone do użytku przez osoby dorosłe, bardziej prawdopodobną drogą postępowania będzie pełna procedura regulacyjna oparta na zgłaszaniu uwag i konsultacjach – wolniejsza niż mechanizm zastosowany w kwietniu, ale bardziej odporna na zaskarżenie.
Havens przyznaje, że cokolwiek nastąpi, spotka się z sprzeciwem: „Ktoś to zaskarży. Tak jak to obserwowaliśmy na każdym kroku”.
Pomimo narastających protestów ze strony grup branżowych, takich jak NORML, dotyczących faktu, że na przesłuchanie przed sędzią administracyjnym (ALJ) nie wezwano ani jednej strony opowiadającej się za zmianą klasyfikacji lub za legalizacją konopi, wydaje się mało prawdopodobne, by sytuacja ta uległa zmianie przed rozpoczęciem postępowania.
Mimo to Havens pozostał optymistą co do obecnego tempa zmian: „Chciałbym być szczery – nie spodziewałem się tego ostatecznego postanowienia, przynajmniej w formie, w jakiej zostało przedstawione. Odkurzenie Jednolitej konwencji oraz przepisu z ustawy o substancjach kontrolowanych w tym celu było pomysłem nieszablonowym. Myślę, że nadal jest to pomysł nieszablonowy, a właśnie tego potrzeba w tej dziedzinie”.
„Konopie indyjskie są oficjalnie regulowane w ten sam sposób od lat 70.” – powiedział. „To jak ogromny statek z zardzewiałym sterem. Bardzo trudno jest skierować ten statek w jakimkolwiek innym kierunku. A my zaczynamy go kierować”.
Przesłuchanie w przyszłym tygodniu, ostateczne zalecenia oraz to, czy DEA podejmie odpowiednie działania, zadecydują o tym, czy statek będzie płynął dalej i jak daleko.
Hashish Legislation Assets in Poland
Discover important authorized pages about hashish cultivation, gross sales, and medical product rules in Poland. These assets will information you thru permissions, certifications, and compliance necessities.
-
Polish News Registration and Interests of Cannabis Businesses
-
Permissions for Cannabis Sales in Poland
-
Authorization for Importing or Manufacturing Medical Products
-
Permission for Manufacturing or Importing Medical Products
-
Certificate of Good Manufacturing Practices (GMP)
-
Registration of Medical Products in Poland





